Pielęgnacja porzeczek w maju – zbierzesz plony całymi wiadrami

Interesujące

Nie rozumiem, dlaczego niektórzy ogrodnicy mają tak słabe plony porzeczek. Nawet stare, „nieproduktywne” odmiany potrafią u mnie dawać maksymalny urodzaj.

A wszystko dlatego, że traktuję moje krzewy porzeczek jak własne dzieci. Chucham na nie i dmucham. Zadbane od korzenia po ostatni liść – i efekty są zdumiewające.

Wyobraź sobie taką sytuację: na wiosnę sadzisz młode, zdrowe sadzonki dobrej odmiany. Już latem następnego roku pojawiają się pierwsze owoce – duże, słodkie, pachnące.

Aż chce się je jeść prosto z krzaka! Ale nagle zaczynają się problemy: młode rośliny atakują mszyce, wpełzają gąsienice, a mączniak prawdziwy tylko czeka, by dokończyć dzieła zniszczenia.

Co wtedy robić?

Przede wszystkim: zapobiegać, zanim trzeba będzie leczyć. Jesienią zbieram wszystkie opadłe liście i palę je bez litości.

Wyrywam trawę wokół krzewów i dokładnie spulchniam ziemię – ostrożnie, by nie uszkodzić korzeni.

Nawóz? Oczywiście! Po spulchnieniu sypię pod każdy krzew pół litra popiołu i dokładam obierki z ziemniaków. Całość przykrywam suchą trawą albo łuskami ryżu.

Przez całą zimę nie wyrzucam łusek z cebuli ani obierek z ziemniaków. Zbieram je, a przy odwilży lub lekkim śniegu zaniosę je do ogrodu. Rozgarnę śnieg pod krzewem, rozsypię, przykryję z powrotem.

Wiosną – gdy tylko pąki zaczynają pękać – dodaję 2-3 łyżki mocznika pod każdy krzew i spryskuję krzewy płynem bordoskim. Po tygodniu ponawiam oprysk – tym razem naparem z łusek cebuli.

Tuż przed kwitnieniem znów używam tego naturalnego oprysku (około 1–1,5 litra na krzew).

Zdrowe porzeczki kwitną jak szalone – całe w bieli! Gdy pojawią się zawiązki owoców, podlewam korzenie roztworem superfosfatu (2 łyżki na 10 litrów wody) i raz jeszcze stosuję oprysk z łusek.

Porzeczki nie znoszą przesuszonej gleby – trzeba pilnować, by miały stale wilgoć. Na początku lipca moje krzewy są jasnozielone, zdrowe, uginają się pod ciężarem dojrzałych, soczystych owoców.

Dzięki tej intensywnej pielęgnacji zrozumiałam, że porzeczki mogą dawać gigantyczne owoce – 15, a nawet 22 mm średnicy!

Jesienią znów spulchniam ziemię pod krzewami, dodaję obierki i łuski, sypię 2-3 łyżki superfosfatu oraz popiołu. Na koniec wszystko ściółkuję.

I wiesz co? Moi znajomi i rodzina są zawsze zaskoczeni, jak ogromne i pyszne są moje porzeczki. A ja tylko uśmiecham się pod nosem i myślę: «To nie magia, to miłość i trochę ogrodniczej troski.»

Visited 65 times, 1 visit(s) today
Oceń ten artykuł