Pelargonie bez wątpienia należą do moich ulubionych kwiatów. Gdy kwitną w pełnej krasie, tworzą zachwycający spektakl – eksplozję kolorów, która natychmiast poprawia nastrój i rozjaśnia dzień.
Jednak osiągnięcie obfitego kwitnienia nie zawsze przychodzi łatwo.
Na początku warto zastanowić się, dlaczego pelargonie nie kwitną tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Jednym z najczęstszych powodów jest niedobór światła.
Pelargonie potrzebują co najmniej 6–7 godzin dziennego nasłonecznienia. Należy je umieścić w miejscu – zarówno w domu, jak i na zewnątrz – gdzie mogą czerpać pełnymi garściami z promieni słońca.
Zimą trzeba na nie szczególnie uważać, gdyż niskie temperatury mogą poważnie im zaszkodzić. Kolejną przeszkodą jest brak przycinania.
Regularne usuwanie suchych łodyg i przekwitłych kwiatów stymuluje roślinę do wypuszczania nowych pędów i pąków.
Zabieg ten można wykonywać nawet raz w tygodniu, używając ostrego i czystego nożyczek, lub po prostu rąk.

Jeśli zależy nam na bujnym kwitnieniu, nie możemy zapominać o dokarmianiu. Choć dostępnych jest wiele nawozów chemicznych, my stawiamy na naturalne metody.
Składniki bogate w potas i fosfor wspomagają tworzenie kwiatów i rozwój zdrowego systemu korzeniowego.
Świetnie sprawdzą się zużyta kawa, skorupki jaj, suszony czosnek, a nawet skórki owoców – także tych suszonych.
Z tych składników można przygotować domowy kompost w prostym pojemniku z otworami wentylacyjnymi. Należy go co jakiś czas nawilżać i mieszać z ziemią.
Ważne, aby przed aplikacją spulchnić nieco podłoże – wtedy substancje odżywcze łatwiej się wchłoną.
Istnieje jeszcze jeden sprawdzony, mało znany trik. Kilka kropel oliwy z oliwek dodanych w pobliżu korzeni potrafi zdziałać cuda. Pelargonia reaguje wdzięcznym kwitnieniem.
Kolejnym sekretem z domowej kuchni jest ocet. Wystarczy wymieszać łyżkę octu z trzema litrami wody i podlać roślinę. Kwas octowy działa odświeżająco i pobudza ją do życia.
Nie wyrzucajmy też zużytych torebek herbaty. Pomagają utrzymać wilgoć w glebie i powoli uwalniają mikroelementy.
Wystarczy umieścić taką torebkę w niewielkim zagłębieniu ziemi i podlać.
Jeśli natomiast mamy problem z owadami, warto posypać powierzchnię ziemi odrobiną mielonego cynamonu – to naturalny sposób na odstraszenie nieproszonych gości.
Trochę uwagi, odrobina zielonej troski, a pelargonie odpłacą się cudownym rozkwitem – jakby dziękowały za opiekę.







